10. Tak więc dziewczyny opuściły przedstawienie przed trzecim aktem. Kreska była bardzo pogrążona w rozmyślaniach, odprowadziła Genowefę pod blok i zniknęła w ciemnościach zostawiwszy dziewczynkę, która się rozpłakała, ponieważ nie dostała adresu Kreski. Niedziela, 13 lutego 1. Tym razem mała dziewczynka pojawiła się na Urzędnicy z Projektu Wirtualnego Teleskopu powiedzieli: Że 26 kwietnia 2022 r. bliska Ziemi asteroida 2022 HB1 będzie miała bardzo bliskie, ale pewne spotkanie z Ziemią, 200 tysięcy kilometrów od jej środka. Wczoraj zespół zrobił świetne zdjęcie, gdy był jeszcze blisko. September 10, 2022 - 83 likes, 10 comments - Natalia Juszyńska (@natalia._natka) on Instagram: "„Zobaczył ją tak bardzo blisko… Tak naturalnie, przepiękną Lili! Fast Money. Ostatnio miałam okazję obejrzeć chwytający za serce film w reżyserii Justina Baldoniego pt. ,,3 kroki od siebie”. Jest to piękna i smutna opowieść o nieszczęśliwej miłości. Główni bohaterowie: Stella (Haley lu Richardson) i Will (Cole Sprouse) chorowali na *mukowiscydozę. Pomimo tego, że nie mogli się do siebie zbliżać i musieli trzymać się minimalnie 3 kroki od siebie (jak mówi tytuł) oraz zakładać specjalne maski, zakochali się w sobie, lecz nie mogli nic z tym zrobić. Słowa ,, kocham cię” nie brzmiały tak samo, jeśli mówisz to do osoby, która siedzi na drugim końcu korytarza. To był dotychczasowy sposób porozumiewania się Stelli i Willa. Oprócz codziennych badań, zakładaniu masek i innych nieprzyjemnych rzeczy, musieli pamiętać o dużych ilościach leków, których Will początkowo nie chciał zażywać. Uważał, że to nie ma sensu, bo prędzej czy później umrze. Nagle w jego życiu pojawiła się wyjątkowa dziewczyna (Stella), dla której był gotów zrobić wszystko (o czym przekonacie się później), dlatego też podał się badaniom i zaczął leczenie. Stella od lat leczyła się na tą chorobę wierząc, że pewnego dnia dostanie nowe płuca i będzie mogła normalnie oddychać i funkcjonować. W szpitalu przebywał przyjaciel z dzieciństwa Poe, który również zmagał się z ciężką chorobą. Nastolatkowie spędzali ze sobą bardzo dużo czasu, oczywiście większość na telefonicznych rozmowach. Po pewnym czasie Stella i Will stwierdzili, że nie mogą już wytrzymać w związku ”na odległość” i chcą swoje uczucia okazywać jak każdy inny człowiek. Postanowili, że będą ze sobą spędzać więcej czasu i „skoro choroba ukradła im tak wiele, to i oni coś sobie ukradną – 1 krok” chodziło o to, że będą trzymać się 1 krok bliżej siebie, niezależnie od zaleceń. Nagle, po romantycznym wieczorze z Willem, w szpitalu przy sali Poe zrobił się ruch, coś się stało przyjacielowi Stelli. Gdy pobiegła tam chłopak leżał nieżywy na ziemi. Ten widok tak bardzo ją przeraził, że załamana zamknęła się w pokoju płacząc. Nawet Willowi nie udało się jej pocieszyć. Pomyślał, że gdy ją dotknie poczuje się lepiej – ona za to odsunęła gwałtownie jego rękę i ze łzami w oczach wykrzyknęła: „Co ty robisz?!” – chciała w ten sposób dać do zrozumienia, że nie chce, żeby jej życie skończyło się w tak samo krótkim czasie jak życie Poe. Tak bardzo bała się, że umrze i dlatego „cały czas żyła dla terapii, zamiast stosować terapię, żeby mogła żyć”. Po chwili uspokojenia poszła do Willa i zaproponowała ucieczkę ze szpitala, a zarazem przerwanie badań. Chciała chociaż jeden dzień spędzić z Willem bez zasad i odległości. Chcieli żyć jak inni, póki jeszcze ich płuca funkcjonują. Poszli na zamarznięte jezioro. Następnie, żeby odpocząć, weszli na most nad jeziorem. Usiedli na skraju i podziwiali światła, jakich nigdy dotąd nie widzieli. Nagle zdarzyło się coś okropnego… Will śmiejąc się odwrócił się i zobaczył, że Stelli nie ma obok niego. Zaczął ją wołać, krzyczeć, ale nic! Stella zniknęła. Zapadła cisza. Will Szybko zbiegł z mostu i zobaczył, że lód na jeziorze był pokruszony, a pod nim topiła się Stella! Próbował ją wyciągnąć. Na początku było ciężko, ale nie poddawał się. W końcu dziewczyna leżała już na tafli lodowej, lecz nie oddychała. Chłopak ze łzami w oczach i poczuciem winy, że jej nie pilnował, próbował ją ratować stosując sztuczne oddychanie. Wiedział, że to może być niebezpieczne dla jego zdrowia, ale życie Stelli było dla niego ważniejsze niż własne. Zastosowanie sztucznego oddychania metodą usta-usta dla osoby z mukowiscydozą to najłatwiejszy sposób na przedostanie się bakterii, które stanowią ogromne zagrożenia dla ich życia. Gdy Will zobaczył, że to nic nie pomaga, że Stella nadal nie reaguje – położył się obok niej wziął głęboki oddech i był gotów zakończyć również swoje życie z miłości do niej. Chciał, żeby przeszli przez to razem, ponieważ pamiętał jak Stella opowiadała mu, że ciągle myśli o swoim ostatnim oddechu. Jak on będzie wyglądał i co będzie z nią dalej… Will nie chciał, żeby była sama i nie mógł znieść tej myśli, że przez resztę życia walki z chorobą, będzie musiał być sam. Nagle Stella odzyskała przytomność! Ale co z Willem?! Myślał, że Stella nie żyje, więc położył się obok niej, a po chwili nie dawał znaku życia. Co będzie dalej? Czy Will przeżyje? Ta właśnie chwila zapadła mi najbardziej w pamięć. Cały czas mam ten obraz przed oczami – topiącą się Stellę i przerażonego Willa. Nie mogłam oderwać oczu od ekranu, nie byłam w stanie zrozumieć co czuje chłopak. Jeśli jesteście ciekawi co stało się z Willem, to gorąco polecam obejrzeć film. Moim zdaniem reżyser nie mógł wybrać lepszych aktorów. Nikt nie zagrałby tego tak samo jak oni. Film bardzo mi się spodobał i jeśli miałabym okazję, to obejrzałabym go chętnie jeszcze raz. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ *mukowiscydoza–choroba płuc. Z tą chorobą człowiek ma szanse przeżyć do ok. 30 lat, ponieważ ich płuca ”przestają działać” tzn. przestają funkcjonować (wypełniać swoją rolę). Marita Maciej kl. VIII Tekst piosenki: Daleko tak daleko, daleko tak. (x4) Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak, Mogę porozmawiać z Tobą czasem Czasem znajdujesz dla mnie czas. Chciałbym coś powiedzieć o Tobie Tak często czuję Twoją siłę. Nic się nie dzieje przypadkowo Chociaż tak często w to wątpiłem. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym. Daleko tak daleko, daleko tak. (x4) Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak Wyszedłem z domu, nie było nikogo Zgubiłem sens, upadłem na twarz Nocą ulice są złe Samotność gnębi mocno tak Poczułem wtedy, wtedy że jesteś Czasem znajdujesz dla mnie czas. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym, tak bardzo chciałbym. Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym. Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu Doszłam do wniosku, że tamta notka nie może dłużej wisieć na głównej, gdyż iż jest przesadzona w swojej słodkości, a publikując ją, po prostu chciałam dać upust swoim szalonym emocjom. Teraz natomiast przyszedł czas na post pod tytułem za dużo się dzieje, czyli jak Luthien będzie opowiadać o rzeczach mało ważnych. Uwaga, może być długo i głupio! Moje dzisiejsze nastawienie z samego rana było mniej więcej takie, jak na obrazku powyżej. Obudzona z bolącym gardłem myślałam, że nic gorszego mnie spotkać nie może, i niestety zostałam postawiona przed trudnym wyborem: wyciągnąć rękę spod zagrzanej pościeli i wyłączyć budzik, czy leżeć i nic nie robić, jednocześnie wariując z powodu bólu głowy, spowodowanego nadmiernym hałasem. Wygrał ból głowy, musiałam wychylić tą łapę i to paskudztwo wyłączyć. Ale wstałam! Wyszłam z łóżka, złapał mnie dreszcz, bo przecież zimno jak w lodówce, i zanim doczołgałam się do toalety, to miałam ochotę do łóżka wskoczyć ponownie i się w nim zaszyć bezpowrotnie. Już wtedy wiedziałam, że ten dzień okaże się jedną wielką porażką, i jakoś zbytnio się nie pomyliłam. Pomijając fakt, że Pan Studniówkowy jakby mnie nie zauważał, to jeszcze stałam się w klasie popularna dzięki pewnemu szacownemu zdjęciu, na którym widać moje ładne, czerwone majciochy. Najwidoczniej fotograf, obrabiając zdjęcia nie był na tyle inteligentny, żeby zatuszować pewien element. To nawet nie chodzi o to, że widać pupę, bo pupę mam fajną (i jeszcze ta wrodzona skromność!) ale świadomość, że to zdjęcie ma każdy z mojej klasy jakoś mnie o śmiech nie napawa. Nie tak sobie moją popularność wyobrażałam! Miałam być kojarzona dobrze, a tu proszę, jak się Lu niepozorna rozszalała... A jak się ta moja popularność przejawia? Otóż, wchodząc dnia wczorajszego do klasy, przywitał mnie jeden wielki wybuch śmiechu, co według mnie znaczyło jedno - moja popularność sięga gfiazdek z Pudelka! Toż to było naprawdę piękne uczucie. Siadam na krześle na korytarzu, przychodzi koleżanka, mówi cicho zdjęcie... a ja, że lepiej zostawię to bez komentarza. Niemniej doszłam do wniosku, że niektóre osoby wyglądały na tych zdjęciach tak beznadziejnie, że te moje majciochy czerwoniaste jednak nie wyszły tak źle, a nawet - stały się moim znakiem rozpoznawczym. Tak jak ciuchy mają metki danych sklepów, tak Lu ma czerwone majtki i luz! Grunt to znaleźć pozytywne myślenie w tym, że każdy ogląda sobie to zdjęcie, i ma radochę, że ta i ta wyszła na idiotkę, ale bym była chyba nie sobą, gdybym nie obróciła tej niefortunnej sytuacji w żart. A skoro zdjęcia, to oczywiście bójka w klasie, bo przecież my się nie potrafimy o nic dogadać. Oczywiście poszło o to, że jedna z chwalebnych koleżanek nie zapłaci, dopóki nie zobaczy zdjęć/filmu, bo musi wiedzieć, jak wyszła (to nie ważne, że fotograf w tym momencie NICZEGO nie zmieni). Nie wiem jak, ale ubłagało się ją o zapłacenie za zdjęcia, a ja już boję się, jaki będzie cyrk, jak będziemy chcieli uzyskać płytę. Tutaj brawa powinnam zaklaskać dla kilku osób, których znakiem rozpoznawczym nie są majtki a raczej brak mózgowia. I w tym wypadku, to chyba naprawdę wypadam w porównaniu do nich bardzo korzystnie. Spoglądam kątem oka na szafkę przy łóżku, w którym się wyleguję (bo w końcu jakoś wykurować się trzeba). Moje oczęta spotykają na drodze kubek z herbatą, który jeszcze przed chwilą był pełny (tak, ktoś mi chyba wypił!) a już jest puściutki. Godzina również jest bardzo ładna, także zalecam sama sobie przestanie gwałcenia replay przy tej piosence, upicie ostatniego łyka herbaty i pójście spać, jeżeli jutro ma się wyglądać jak człowiek. Należyty odpoczynek nastąpi dopiero w czwartek, jeżeli oczywiście Matula nie zmieniła swojego postulatu i pozwoli mi zostać w domu...

zobaczył ją tak bardzo blisko